"Cyprydy to jest miejsce. Zawsze jej błogo z lądu
Spoglądać na rozmigotaną przestrzeń wód
I troszczyć się o błogą żeglarzom wśród fal wędrówkę.
Topiel, patrząc na jasny posąg, w lęku drży."
Anyte z Tegei w Arkadii Antologia Palatyńska, 9, 144


Powroty

Link :: 25.9.2008 21:08:01

A więc wracam na wypę szczęśliwości. Wprawdzie tylko na dwa tygodnie, ale na pewno intensywne dwa tygodnie. Będę miała co znowu pokazać.




Skomentuj (1)


Lipiec 2006

Link :: 15.4.2007 22:59:48

Cypryjczycy kochają święta. I wolne dni. I wtedy organizują wszelakiego rodzaju imprezy. Ta impreza jest niewiadomego pochodzenia. Był dzień wolny i można było pograć w Tavli.
A wyobraźcie sobie w Polsce np. Dzień Schabowego. I cały naród wychodzi na ulice i smaży schabowe...



typowe jedzenie imprezowe. kulki z niewiadomo czym o paskudnym smaku. i winogronowe żelki z orzechami. ciężko to zjeść innostrańcowi...









stragany z mydłem i powidłem. co nie zejdzie na Stadionie w Wawie, na pewno zejdzie w Limassol...







do dzisiaj nie roszyfrowaliśmy tego obrządku.



























Skomentuj (6)


Ja sas!

Link :: 06.12.2006 10:39:01

Mieszkam na tej palmowo-piaskowo-kamienistej wyspie już niemalże półtora roku, a nadal zaskakują mnie gimnastyki lingwistyczne, które na co dzień odwalam.
Z powodu braku zacięcia (i pomimo szczerych chęci przeczytania Odysei w oryginale) greckiego się nie nauczyłam. W sklepie, w pracy rozumiem co do mnie mówią, ale nie w sensie strikte rozumiem, tylko domyślam się po intonacji lub powtarzalności okoliczności. Odpowiedzieć umiem na pozdrowienie, kupić w sklepie, liczyć, oglądając obrazki w wiadomościach potrafię nawet wywnioskować o czym mówią (jedno słowo na 15). Ale to za mało, żeby wpisać do CV nawet jako komunikatywny grecki. Zresztą co to za grecki-cypryjski. To tak jakbym mówiła po polsku wychowując się w zapadłej wiosce na kresach wschodnich, dokąd nie dociera nawet program pierwszy telewizji.
Za to odkryłam w sobie zacięcie do mówienia po rosyjsku. Przypominają mi się wszystkie lata z podstawówki z panią od rosyjskiego, która była trochę świrnięta, za to byłą genialną nauczycielką i wpoiła nam nie wiedzieć kiedy zawiłości rosyjskiej gramaaaatyki i niezliczoną ilość słówek. Półtora roku temu, gdybym miała rozmawiać po rosyjsku, nie potrafiłabym sklecić jednego zdania, a dzisiaj rozmawiam na tematy fotograficzne, egzystencjonalne i codziennego bytowania tak, że mi rosjanin powiedział, że gdybym miała większy zasób słów, to nikt by się nie skumał, że nie jestem rosjanką. Ten akcent mam taki genialny, mówił. Nie no. Przesadzam. Aż tak dobrze nie jest. Ale mogłoby być, gdybym na 2-3 miesiące pojechała sobie np. do Moskwy (w sumie niegłupi pomysł).
Śmiesznie jest też jak przychodzą polacy i dukają po niemiecku. Też się dogadam. Szczególnie jak polak zaklnie, gdy mu gimnastyka języka nie wychodzi. Bo i wtedy się da po polsku pogadać. Chociaż wolę się nie przyznawać. Bo i po co? Jeszcze będzie się chciał zaprzyjaźnić, a to ryzykowne przedwsięwzięcie.
A angielski? Angielski jest najśmieszniejszy. Trochę tragiczny. Np wszystkie one są on, a oni one. She i He się myli regularnie. Raczej nikt do tego nie przykłada wagi. Albo powszechne używanie zwrotu "to much" na "dużo". Taki specyficzny angielski-cypryjski. Jakby wszystkich tego uczyli w szkole. A tragedią jest to, że mówię jak cypryjczycy po angielsku. Nawet akcent mam taki śpiewny. Jak: matemaaaatyka, poliiiityka.
Ciekawe jak brzmi angielko-polsko-cypryjsko-czeski akcent? :)

Wracam do pracy. Maine mastro any minute mesa. Paka!

Skomentuj (4)


Uchocy z Libanu

Link :: 06.12.2006 09:50:33

Zrobiliśmy sobie tym razem wycieczkę w sprawie uchodźców z Libanu. Trasa objęła Nikozję (obóz dla Amerykanów na terenach jakichś sportowych co to do dzisiaj nie jestem w stanie sobie przypomnieć jak się nazywały), sen gdzieś na plaży koło Agia Napa i Larnaka (lotnisko- uchodźcy ponownie).
Tych uchodźców strasznie chciałam zrobić, bo udało mi się zainteresować tematem Agencję Gazety. Niestety później Agencja zainteresowana nie była "ponieważ codziennie dosytajemy kilkadziesiąt tysięcy podobnych zdjęć. przykro nam. ale proszę próbować, bo zdjęcia ciekawe". I co? Kilkanaście artykułów o uchodźcach na cyprze, a ani jednej fotki z miejsca zdarzenia. Bez sensu. Szczególnie, że dziennikarzy gonili z hal i można było zdjęcia robić jedynie przy odprawie paszportowej. Tylko 3 dziennikarzy przeszło przez zasieki i ochronę. W tym ja.

WIele można powiedzieć o Amerykanach, ale dbają o swoich obywateli i organizację mają genialną.

Nic to. Zdjęcia tutaj.









ta kobieta i jej córka miały problem, bo nie dostały się na listę wylatujących do Stanó tego dnia. Musiały spędzić jeszcze 2 dni w obozie w oczekiwaniu na wpisanie na listę.








Żelazne racje żywnościowe i artykuły higieniczne pierwszej potrzeby były w każdej chwili dostępne.








Larnaka lotnisko:
Cypr nie był przygotowany na taki ruch lotniczy. Ilość ludzi na lotnisku przewyższała 10 krotnie możliwości portu. Samoloty startowały praktycznie co 5 minut. Autokar, hala odpraw, samolot odlatuje. Każdy kraj miał zapewnioną ochronę swoich ambasad. Wszędzie darmowa woda, bo upał straszny.













Skomentuj (1)


Link :: 26.7.2006 19:47:14

Północny Cypr jest piękny. Inny zupełnie niż południowy. Śmiałąbym nawet powiedzieć, że bardziej warto pojechać tam, niż tutaj. I taniej i ludzie jacyś milsi i tylko nie wiem po co palmom obcinają liście. Wyglądają jak wyliniałe pędzle...
Brakuje mi weny, żeby opowiedzieć o naszych przygodach, a mieliśmy ich sporo. Więc jedynie zdjęcia.

Całość/all tutaj/here


port w Kyrenii, który widziany o zachodzie słońca, odbiera oddech z zachwytu. Nie umiem zrobić takiego zdjęcia, żeby to oddać. Trzeba to zobaczyć.






droga II klasy gdzieś pomiędzy Kyrenią, a Iskele. myśleliśmy, że tu drogi nie ma. a jednak była.


wschód słońca w Iskele i dzień w którym trzeba było się zmierzyć z zakopanym na plaży samochodem




pomagali wszyscy. cała rodzina.






nawet dziadek, który po kieszeniach chował skarby. walkmena bez słuchawek, haczyki na ryby, pistolet na kapiszony...


w końcu samochód wyciągnęli jacyś znajomi naszej rodzinki, którzy dotarli po pół godzinie od telefonu. podeszli, podnieśli samochód i poszli dalej. nawet nie zdążyłam tego uwiecznić.

jutro ciąg dalszy opowieści.


Skomentuj (0)


Link :: 21.7.2006 11:45:31

A tu już zawody. Oj daleko im jeszcze do profesjonalizmu. Organizatorom znaczy :)

Całość/all tutaj/here











Skomentuj (0)


Link :: 20.7.2006 10:37:31

Kręcili reklamę na plaży. Fajnie te schaby biegły po wodzie. Ale w pokera okazało się nikt grać nie umie ;)















Skomentuj (1)






[Księga gości]

archiwum
αρχεία 2005
sierpień/Αύγουστος
wrzesień/Σεπτέμβριος
październik/Οκτώβριος
listopad/Νοέμβριος
grudzień/Δεκέμβριος

2006
styczeń/Ιανουάριος
luty/Φεβρουάριος
marzec/Μάρτιος
kwiecień/Απρίλιος
maj/Μάϊος
czerwiec/Ιούνιος
lipiec/Ιούλιος
sierpień/Αύγουστος


ownlog.com

fotolog.pl












galerie


Aya Napa
ΑΓΙΑ ΝΑΠΑ
2005-08-12


Plaża Afrodyty
2005-08-13

Limassol
ΛΕΜΕΣΟΣ
2005-08-12
priv: grill na dachu
Festiwal Wina dzień 1
Lima 7 rano by IgnaCy prus
Old Port 2005-10-23
Targ by IgnaCy prus 2005-10-08
wielkie cypryjskie wesela
priv: plaza 2005-10-29
Amathounda 11-02-2006
Opuszczony klub 11-02-2006
spacer 26-03-2006

imprezy
parties
basement 29-11-2005
basement New Year Eve
MareMare 7-01-2006
Basement 13-01-2006
Los Amigos wętrza

Nemea Party 11-02-2006
Privilege You nameit 3-03-2006

Nikozja
ΛΕΥΚΩΣΙΑ
Nikozja S 2005-08-20
Nikozja N 2005-08-20


Pafos
ΠΑΦΟΣ


Kourion
ΚΟΥΡΙΟΝ
Stadnina i plaża 2005-09-11
Stadnina i plaża 2005-10-14


Szlak i Wodospad Kaledoński
Szlak i Wodospad Kaledoński 2005-09-11